Jak zrobić sobie domowy krem nawilżający?


Jak zrobić sobie domowy krem nawilżający?

Zima się skończyła (sic!) Czas odstawić tłuste mazidła i zacząć smarować buzię i ciało czymś, co pozwoli nam poczuć zapach wiosny a skórze pozwoli odetchnąć. Jeśli już nie wystawiasz skóry na mróz, możesz zacząć ją intensywnie nawilżać.

Ja taki krem stosuję cały rok na noc + w cieplejsze pory roku na dzień. Dzisiaj podzielę się z Wami moim przepisem na domowy krem, który robiłam dla mojej siostry. Będzie stosowany głównie jako balsam do ciała, bo zawiera masło kakowe, które może zatykać pory, ale ja taki krem stosuje również na twarz (mam suchą skórę) i nic mi się nie przytrafia.

Jeśli myślicie, że robienie sobie domowych kremów jest strasznie trudne i wymaga dobrej znajomości chemii, to za chwilę się przekonacie, że wcale tak nie jest! Parę lat temu przekonałam się o tym sama, jak moja siostra zapoznała mnie z kilkoma linkami w internecie… Znalazłam tam całą masę wiedzy dotyczącej składników kremów, przykładowe przepisy i oczywiście same składniki 😀 I tak moja przygoda zaczęła się od najprostszych mikstur typu tonik do twarzy/żel aloesowy/serum, aż z biegiem czasu ogarnęła kremy, maści i szampony!!!

Jestem alergikiem, a o mojej smutnej przygodzie z alergią i smarowaniu twarzy tym, co „nie szkodzi” ale nie koniecznie też pomaga mogliście przeczytać tutaj, więc nie będę się powtarzać 😉 Generalnie nie mam za dobrych doświadczeń z kupowanymi kremami (nawet tymi aptecznymi), więc bardzo się cieszę, że mogę sobie zrobić sama krem, dokładnie taki, jakiego potrzebuję, i z ciekawymi składnikami. Taki krem jest stosunkowo tani, a zawiera całą masę substancji aktywnych. W „sklepowych” kremach zwykle jest ich mało – coś musi zrekompensować cenę promocji, wydruku opakowania, całej tej papierkowej paranoi i badań dopuszczenia do stosowania…

Oczywiście nikogo nie namawiam do robienia z domu labolatorium. Jeśli jesteś zadowolona z kupowanych kremów, albo nie do końca masz zaufanie do takich eksperymentów – odpuść sobie. Przy domowej produkcji bardzo ważne jest zachowanie sterylności wszelkich pojemniczków i mieszadełek, których się używa, oraz robienie kosmetyku ze składników z pewnego źródła, z dobrą datą ważności 🙂

Jeśli jesteś zainteresowany/zainteresowana takimi eksperymentami to zapraszam 😀

Tak wygląda gotowy krem – zyskał odcień kawy Capuccino dzięki brązowemu ekstraktowi z malin 😀 Ma konsystencję bardzo lekkiego musu i zapach.. trawy i limonki 🙂

DSC_3665

Przepis na domowy krem nawilżający (200ml*)

* krem ma konsystencję lekkiego musu i jest bardzo „puszysty” więc będziesz potrzebować pojemniczka 400ml

Co się przyda?

-spirytus / płyn odkażający + waciki kosmetyczne

– dwie szklane zlewki i szklane mieszadełko (zlewki można zastąpić kubkami, które nie pękną w gorącej wodzie. Najlepiej nie używać plastiku, bo wchodzi w reakcje chemiczne, szczególnie gdy go podgrzewamy, metal może dezaktywować nasze składniki aktywne, więc też odpada. Ceramiczna łyżeczka będzie ok)

– mikserek (taki za 5zł do spieniania mleka do kawy jest wystarczający)

– większy garnek + sitko o płaskim „dnie” w które możemy wstawić nasze zlewki do pogrzewania w kąpieli wodnej

– miarki – do precyzyjnego odmierzania. Mogą być łyżeczki, a może być strzykawka z apteki (do płynów, z masłami i proszkiem będzie już problem) Takie miarki są w sklepach z drobnym AGD – ja część kupiłam w necie, część w IKEA.

– pojemniczek na krem – ja użyłam pojemnika 400ml, mimo, że przepis jest na 200ml kremu. Krem wychodzi bardzo puszysty i zawsze zajmuje mi więcej miejsca niż same składniki 😀

– przepis z dokładną ilością składników

– film do oglądania podczas miksowania 🙂

– paseczki do sprawdzania odczynu PH kosmetyku. Gotowy krem powinien mieć Ph 5,5. Krem wychodzi odrobinę zbyt zasadowy (Ph 7). Ph kosmetyków można z powodzeniem regulować środkami spożywczymi, które każdy z nas ma w kuchni – sodą oczyszczoną podwyższamy zbyt niskie Ph, natomiast kwaskiem cytrynowym obniżamy zbyt wysokie 😀

 

****  ZANIM PRZYSTĄPISZ DO PRACY DOKŁADNIE UMYJ RĘCE, WYDEZYNFEKUJ BIURKO I WSZYSTKIE POJEMNICZKI, MIARKI, ŁYŻECZKI KTÓRYCH BĘDZIESZ UŻYWAĆ  ****

To bardzo ważne! Nie chcesz sobie przecież wcierać grzybów i bakterii w twarz!

 

Składniki    Faza wodna A (75%):

– hydrolat różany (55%) – 110ml

– d-panthenol (5%) – 10ml

– mocznik (10%) – 20ml

– ekstrakt z malin (5%) – 10ml

 

Składniki    Faza olejowa B (25%):

– masło shea (12%) – 24ml

– masło kakaowe (5%) – 10ml

– olej jojoba – 3% – 6ml

– emulgator MGS 5% – 10ml

Faza C (dodatki):

– konserwant (1% – 25 kropli) – my użyłyśmy Konserwantu naturalnego EKO z Biochemii Urody. Jeśli nie chcesz go używać – przechowuj krem w lodówce i zużyj go w ciągu 2 tygodni. Z konserwantem możesz go używać 6 miesięcy i nie musi stać w lodówce.

– olejek eteryczny (my użyłyśmy olejku oliwkowo-limetkowego Alterra, o bardzo intensywnym zapachu – 5ml)

– ewentualnie guma ksatanowa do zagęszczenia (dzięki użyciu bardzo twardego masła kakaowego i większości maseł nasz krem nie wymagał zagęszczania i miał konsystencję balsamu)

– kwasek cytrynowy do obniżenia Ph (lub soda do podwyższenia 😉

DSC_3654

Wykonanie jest bardzo proste. Po odmierzeniu wszystkich składników [olejowe z fazy B do mniejszej zlewki, wodne z fazy A do większej] umieszczamy obie zlewki w kąpieli wodnej i rozpuszczamy masła/emulgator, aż do powstania jednolitych płynów. Polecam zagotowanie wody w czajniku, i przelanie gotowej do garnuszka.

Do fazy A (do większej zlewki ze składnikami rozpuszczalnymi w wodzie) wlewamy fazę B (czyli składniki rozpuszczalne w olejach i masła).

To jest najważniejsza część, nie zróbcie odwrotnie! Wlewamy, i intensywnie mieszamy szklanym mieszadełkiem.

(Już teraz możemy wygodnie rozsiąść się i zacząć oglądać nasz film, ale nie zapomnijmy o miksowaniu)

Jak nasza mikstura lekko przestygnie możemy zacząć miksować mikserkiem. Robimy to dokładnie tak, jak byśmy chcieli spienić mleko, czyli tuż pod powierzchnią, tak aby wytworzył się taki „wir”. Czasem zanurzamy głębiej i z powrotem ku powierzchni.

I tak miksujemy, miksujemy a objętość naszego kremu rośnie i staje się on przyjemnie jedwabisty 😀 W połowie miksowania zlewka szklana 250ml okazała się za mała, więc przelałyśmy krem do dużego pudełeczka i tam dokończyłyśmy naszego dzieła 😀 Dlatego polecam Wam pojemniczki 400ml na taki krem, który z prostego dodawania miałby objętość 200ml.
Jak nasza mikstura jest już ledwo ciepła możemy dodawać olejki eteryczne i konserwant ( w ciepłym olejki by się ulotniły). Dopiero po wystygnięciu widzimy też konsystencję gotowego kosmetyku, i dopiero wtedy zaczynamy go ewentualnie zagęszczać. Krem trzymany w lodówce będzie bardziej gęsty, niż trzymany w temperaturze pokojowej.

 

Kilka słów o składnikach aktywnych:

hydrolat różany – Działa łagodząco, relaksująco i przeciwzapalnie. Doskonale odświeża i przywraca kwaśny odczyn skóry, łagodzi podrażnienia i doskonale nawilża. Kompresy z wody różanej zmniejszają zaczerwienienie twarzy i zmęczenie oczu. Używa się go zarówno w kosmetykach z problemami naczynkowymi i nadmiernym wydzielaniem sebum jak i regenerujących do cery zniszczonej i przesuszonej. Jeśli nie lubicie charakterystycznego różanego zapachu – możecie go wymienić na wodę destylowaną, albo napar ziołowy (świetnie sprawdzi się owies, len, rumianek, mięta, pokrzywa.. używajcie tylko takich ziół które znacie i wiecie, ze Was nie uczulają)

d-panthenol  czyli prowitamina B5 – bardzo łatwo przenika wgłąb skóry,  gromadzi wodę – dzięki czemu idealnie nawilża skórę. Dodatkowo łagodzi podrażnienia skóry, nadaje połysk włosom i paznokciom. Ułatwia rozprowadzanie kremu.

mocznik w stężeniu 10% – silnie nawilża i zmiękcza skórę – takie stężenie wykorzystuje się w maściach leczniczych w chorobach skóry związanych z nadmierna suchością. Oczywiście nie wolno przesadzić z tym składnikiem. W większym stężeniu zamiast nawilżać zacznie.. złuszczać skórę!

ekstrakt z malin – polecany do cery tłustej i mieszanej. Odświeża, łagodzi podrażnienia i wzmacnia skórę. Kosmetyki z ekstraktem z malin działają wygładzająco, zapobiegają nadmiernemu wydzielaniu łoju, zapewniają skórze zdrowy wygląd.

emulgator MGS – bez tego składnika nie obejdziemy się, jeśli chcemy połączyć wodę z olejem. Możemy uzyć dowolnie innego emulgatora, ale trzeba sprawdzać jakie jest dozwolone stężenie. Emulgator GSC będzie miał stężenie max 2%, więc do niego musielibyśmy jeszcze dobrać alkohol cetylowy.

masło shea – Pielęgnuje, natłuszcza i nawilża skórę. Nadaje się do łagodzenia poparzeń słonecznych i wszelkich podrażnień skóry. Idealne dla alergików, można je stosować bezpośrednio na skórę w stężeniu 100%.  Stosuje się je nawet do smarowania niemowląt. Jest też świetną odżywką do suchych, rozdwajających się włosów.

– masło kakaowe – jest jednym z bardziej stabilnych tłuszczów, zawiera naturalne przeciwutleniacze zapobiegające jełczeniu,a więc delikatnie konserwuje nasz krem. Można je zjeść, ale jako kosmetyk doskonale nawilża i natłuszcza skórę. Poza tym ma pysznie czekoladowy zapach. Idealnie sprawdza się w balsamach z masłem kawowym i cynamonem. (cynamonu jednak nie stosujemy na twarz i darujmy sobie go jeśli mamy pękające naczynka lub żylaki)

olej jojoba – Może być podgrzewany nawet do 300°C i nie zmienia swoich właściwości. Olej jojoba nie jełczeje, ma bardzo długi okres trwałości. Odżywia, zmiękcza, nawilża i natłuszcza skórę i włosy. Nadaje się do każdego rodzaju cery, reguluje wydzielanie sebum. Przyśpiesza regenerację komórek skóry łagodzi stany zapalne.

DSC_3651

Jak ustalić proporcje kremu?

Masła i oleje można w zasadzie dowolnie wymieniać, pamiętając o tym, ze np. masło kakaowe nadaje gęstszą konsystencję, jeśli zmienimy masła na oleje, będziemy musieli zagęszczać balsam gumą lub zastosować wosk pszczeli. Z proporcjami też możemy eksperymentować.

Faza wodna powinna mieć od 65 do 80% udziału w kremie, faza olejowa analogicznie 35% -20%.

Przy doborze składników sprawdzamy jaki maxymalny procent danego składnika możemy użyć w naszym kremie i liczymy ile to będzie ml (zakładając, że zrobimy sobie 100ml kremu będzie nam łatwiej obliczyć 1%=1ml, potem pomnożymy sobie wszystko razy 2 do 200ml itd.) Część maseł/olejków można stosować do 100% na skórę. Te zostawiamy na koniec, bo stanowić będą naszą bazę, i na koniec wyjdzie nam o ile ml musimy uzupełnić naszą miksturę.

I tak np. wyciąg z malin stosujemy do 5% i rozpuszcza się w wodzie. Więc dla kremu 100ml, gdzie frakcja wodna ma stanowić 80% mamy wyliczenie:

80ml – 5ml = 75ml na pozostałe składniki

Kolejnym składnikiem jest d- panthenol – znowu max 5%, więc znowu odejmujemy

75ml – 5ml = 70ml

I tak z każdym kolejnym składnikiem, aż wyliczymy całe proporcje mikstury.

Ilość konserwantu przyjmujemy już dla gotowej mikstury – na 100ml krem 1%=1ml konserwantu.

 

You may also like...

11 komentarzy

  1. thari napisał(a):

    LaboRatorium, LaboRatorium, błagam, niech Pani to zmieni!!

  2. JolaB napisał(a):

    Witam serdecznie
    Właśnie przeczytałam o domowej produkcji kremu nawilżającego
    I chcę sobie taki krem zrobić
    Ale nie wiem gdzie mogę kupić składniki w przystępnych cenach
    Patrzyłam na allegro ale niestety ceny są bardzo wysokie
    Może Pani mi doradzi gdzie mogę zrobić zakupy produktów
    Z góry dziękuję
    Jola

    • admin napisał(a):

      Jest wiele sklepów z naturalnymi składnikami. Ja nigdy nie kupowałam na allegro. Najczęściej korzystam ze zróbsobiekrem.pl. ALe korzystałam też z biochemii urody.

  3. Ela napisał(a):

    Czy można pominąć mocznik w recepturze? i jak to wpłynie na resztę proporcji kremu?

    • admin napisał(a):

      Można pominąć, a zamiast tego dodać taką ilość wody, żeby proporcje się nie zmieniły. Jednak trzeba pamiętać, że mocznik jest bardzo ważny w tej recepturze ponieważ bardzo nawilża 🙂

  4. twig napisał(a):

    Czy faza C jest konieczna? 🙂

    • admin napisał(a):

      Faza C jest w zasadzie konieczna 🙂

      ALE:

      Oczywiście można pominąć olejki eteryczne (bo to tylko zapach)
      Można pominąć konserwant (ale wtedy krem będzie mógł stać tylko w lodówce i tylko 1-2 tygodnie…)
      Można pominąć gumę ksatanową ale wtedy nie będziemy miały kremu tylko mleczko, a nawet bardziej rzadką zawiesinę…

      Nie powinno się pomijać mierzenia PH kosmetyku i dostosowania go do PH skóry – jeśli Ph będzie zbyt niskie lub zbyt wysokie to krem nie będzie służył naszej skórze tak jak powinien…

  5. Maja napisał(a):

    Znam mocznik tylko w postaci stałej czy jest w postaci płynnej czy należy go rozpuścić jeśli tak to w czym i w jakiej ilości a może poda Pani proporcje w gramach?

    • admin napisał(a):

      Tak, mocznik się rozpuszcza. To są kryształki. Ja mam miarki ml, dlatego podaję wszystko tak jak robiłam w mililitrach. Podane są też proporcje w procentach to one są najważniejsze.

  6. Maria R. napisał(a):

    Super przepis! Już sobie zapisuje. Czy może podpowiesz gdzie można zobaczyć proces pogrzewania olejów w kąpeli wodnej?

    p.s. – ten pasek po lewej stronie na blogu, bardzo przeszkadza czytać…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Shares