Lodospad Mrozkowa (Mrozekov ľad) – kurs wspinaczki lodowej z Kilimanjaro Szkoła Wspinania

DSC_3246

Lodospad Mrozkowa (Mrozekov ľad) – kurs wspinaczki lodowej z Kilimanjaro Szkoła Wspinania

„(…)ludzi można podzielić na dwa rodzaje:
a) na tych którym nie trzeba tej pasji tłumaczyć.
b) na tych którym się jej nie wytłumaczy. „

(Piotr Pustelnik)

Kolejny lodospad, który odwiedziliśmy w ramach kursu wspinaczki lodowej był Lodospad Mrozkova (zobacz tutaj nasze początki). Tu dopiero mogliśmy zobaczyć i poczuć prawdziwą wspinaczkę. Przed nami ogromna, 60-metrowa ściana lodu :D Wspinaliśmy się znowu na wędkę, wiec nie było się czego obawiać. Tym bardziej, że lodospad wyceniany jest jako „łatwy” i „szybki” do przejścia :D Lodospad jest dość szeroki, przez co obecność innych zespołów w ogóle nie przeszkadza, są dwie drogi z możliwością założenia stanowiska po obu stronach, z czego jedno jest solidnie wywiercone w ścianie (z haków połączonych linką z koluchem) a drugie to pętle supłane na kosówkach :D

DSC_3204

DSC_3211 DSC_3226 DSC_3228 DSC_3232 DSC_3238 DSC_3240 DSC_3253 DSC_3254 DSC_3263
Bartek się wspina i ma fotę dzięki Jackowi

DSC_3262

-Masz już dość?

-Nieee!!! Jestem tylko trochę zmęczona ;)

DSC_3278

Czy warto wybrać się na kurs wspinaczki lodowej? Pewnie! Mamy chociażby możliwość przewędzenia dróg, kiedy po raz pierwszy wspinamy się w rakach i z czekanem. Jest to tym bardziej cenne, że instruktor jest w stanie wyłapać popełniane błędy i korygować nas na bieżąco. Praca stóp we wspinaczce lodowej znacząco różni się od wspinania sportowego. Nie można pominąć też zmęczenia rąk. Co prawda świetne jest to, że nie męczy się palców na krawądkach :D ale jednak dłoń cały czas zaciska się na rączce czekana, nie zmienia znacząco ułożenia przy kolejnych „przechwytach”. Ja na początku zaaferowana nowymi przeżyciami zapomniałam o restowaniu, i szłam bez przerwy w górę. Wraz ze zmęczeniem znacząco pogarszała się moja praca stóp i dynamika wbijania dziab. Jak to się skończyło? Oczywiście ześlizgnęłam się ze ściany. Na wędce, więc bez żadnych fajerwerków, ale emocje były, jak jednocześnie wyjechały mi stopy i dziaba. :D Generalnie przeżycie super, bardzo polecam i byle do następnej zimy ;)

DSC_3434
Wieczorem zasililiśmy nasze stawy porcją miś-żelków :)DSC_3543
Caaała sala i luksusowe materace nasze :D Jak widać nie żałowaliśmy sobie przestrzeni i sprzęt się walał dosłownie wszędzie heeeh.DSC_3438

Enjoy :)

Ps. Ostatnio sporo nasłuchałam się o tym, że takie hobby jest nieodpowiedzialne i jest dla ludzi bez wyobraźni. Czy będę się tłumaczyć?
Może kiedyś, jak takie komentarze zaczną mnie wkurzać to napiszę jakiś elaborat…. :D   Na ta chwilę dbam o swoje bezpieczeństwo, ale cieszę się, że potrafię się przełamać i wyjść ze swojej ciasnej sfery komfortu do miejsca które nazywa się Wolność.

 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Shares